Mardin, położony na Jedwabnym Szlaku, na granicy między Anatolią a Mezopotamią, od zawsze był miastem kosmopolitycznym. Wśród jego starych rodzin znajdziemy chrześcijan syryjskich, Ormian, Gruzinów, Arabów, Kurdów, Turków, Persów – i Węgrów.
Rodzina, która dumnie nosi swoją węgierską tożsamość w imieniu i nazwisku – Macarzade, później Macaroğlu (oba znaczą „syn Magyara”) lub po prostu Macar – pochodzi od Macarzade Yahya Çelebi. On przybył do Mardinu w latach 60. XIX wieku z pobliskiego Aleppo, gdzie osiedlił się jego ojciec po przyjeździe z Węgier.
Po klęsce Węgierskiej Rewolucji 1848–49 wielu węgierskich oficerów uciekło do Imperium Osmańskiego, aby uniknąć austriackich represji. Ci, którzy chcieli kontynuować karierę w armii osmańskiej, musieli przejść na islam. Ivo Andrić pisze mało pochlebnie o tych polskich i węgierskich „przewrotkach”, którzy po przegranej własnej wojnie o wolność pomagali Osmanom tłumić powstania w innych krajach, np. w Bośni. I już pisałem, że gdy prochy generała Józefa Bema przewieziono do Polski w 1929 roku, Kościół katolicki nie pozwolił ich pochować na świętej ziemi jako muzułmańskie, więc wciąż „unoszą się między niebem a ziemią, jak trumna Mahometa”.
Wśród 74 oficerów Bema, którzy przeszli na islam, był również węgierski oficer, który przyjął imię Hacı Ahmed i służył z nim w Aleppo. Osoby przechodzące na islam zazwyczaj pozostawiały też swoje wcześniejsze imiona, ale zgodnie z tradycją rodzinną pierwotnie nazywał się János, pochodził z komitatu Zala, a jego oryginalne węgierskie imię znajduje się również na jego grobie w Homs w Syrii. Jego synem był Macarzade Yahya Çelebi, który przybył do Mardinu jako kadi, miejski sędzia, a w 1866 roku kupił dom godny swojego statusu w górnej części bazaru, blisko głównego placu. Dom został później rozbudowany w tradycyjnym mardyńskim stylu z pięknie rzeźbionego kamienia, a jego syn, Macarzade Ahmed Şakir, dobudował drugie piętro.
O tym domu dowiedziałem się dzięki Edgárowi Bereczowi i podczas moich podróży po Mardin często przechodzę obok; raz czy dwa odwiedziłem duży dziedziniec za zgodą właściciela, jak opisałem na Facebooku. Rodzina sprzedała dom w 1997 roku, a nowy właściciel przekształcił go w elegancki hotel Ulubey Konağı. Dlatego podczas naszej mezopotamskiej podróży zatrzymaliśmy się tu, aby spokojnie zwiedzić i sfotografować budynek.
Pałac, zgodnie z mardinską tradycją, organizowany jest wokół dużego dziedzińca. Podobnie jak inne domy na stromym zboczu, rozciąga się w hierarchicznych poziomach. Dolny poziom dziedzińca mieści pomieszczenia gospodarcze – magazyn i kuchnię, dziś wykorzystywaną jako jadalnię – natomiast górny poziom, z kilkoma dużymi perskimi eywanami wychodzącymi na dziedziniec, zawiera przestrzenie rodzinne i recepcyjne. W dwupiętrowym Pałacu Magyar te przestrzenie zajmują również drugie piętro. Pokoje gościnne są nadal przestronne i oferują świetny widok na mezopotamską równinę.
Tradycyjne życie społeczne w Mardin było kształtowane przez kulturę „müstaʻreb”, arabską w tonie podstawowym. Niezależnie skąd pochodziła rodzina, przyswajała tę kulturę, która łączyła ją z innymi. Według Gani Macara, który nadal mieszka w Mardin, węgierska rodzina Beyt Macar była jedną z siedmiu elitarnych rodzin o różnych pochodzeniach. Jak mówi Erdan Macar w dokumencie kurdyjskiego reżysera Halila Aygüna o mardinskich Węgrach: „Z Kurdami jesteśmy Kurdami, z Turkami jesteśmy Turkami, z Arabami jesteśmy Arabami. Moja matka jest pochodzenia sayyid (=potomek Proroka). Tutaj wszyscy jesteśmy spleceni razem.”
Potomkowie Hacı Ahmeda obecnie mieszkają głównie w niedalekim Nusaybin, wzdłuż granicy z Syrią, tworząc cztery rodziny: Macar, Macaroğlu, Soyubey i Yildizoğlu.
Erdem Macar z rodziną przed Węgierskim Pałacem w Mardin i później. Na dole: jeden z wielu węgierskich grobów na cmentarzu w Nusaybin
Wszyscy zachowują swoją węgierską tożsamość, a Ahmet Macaroğlu, mieszkający w Ankarze, bada historię rodziny w tureckich i węgierskich archiwach. Niektóre odkrycia opublikował już w artykułach, ale pełne opracowanie jeszcze nie powstało. Zamiast tego Bayram Nazır napisał podsumowanie o Polakach i Węgrach, którzy znaleźli schronienie w Imperium Osmańskim. Jeszcze muszę je przeczytać i dam o tym znać.













Add comment