Tydzień temu, o tej porze, w niedzielny poranek siedziałem na plaży na Majorce, a podczas gdy grupa piła kawę, przeglądałem elegancki hiszpański magazyn podróżniczy Passion, którego egzemplarze można znaleźć na większości stolików w kawiarniach. Pierwszy artykuł poświęcony był najważniejszej turystycznej destynacji w Hiszpanii: Majorce. Esej Spacerując po Majorce poprzedzała fotografia północnego półwyspu wyspy, przylądka Formentor. Wystarczyło spojrzeć w prawo, aby zobaczyć, jak jesteśmy na czasie. Zobaczyłem to, naprawdę:
Ale to dopiero drugi artykuł naprawdę pokazał, jak wrażliwe są wycieczki Río Wanga na najnowsze światowe trendy turystyczne. Ten opisywał egzotyczny kierunek, praktycznie nieznany zachodnim podróżnikom: drogę herbaty i koni. Ścieżka ta wije się pod Himalajami, między górami Yunnanu w południowo-zachodnich Chinach, w rejonie źródeł Mekongu i Jangcy. Przez wieki karawany przewoziły nią prasowaną w cegły herbatę z najlepszego regionu produkcji herbaty w południowym Yunnanie na północ, do tybetańskich plemion, a w zamian sprowadzały doskonałe konie górskie na południe, do chińskich dworów i garnizonów. Jak artykuł szczegółowo opisuje:
„Nigdy nie była tak sławna jak Jedwabny Szlak, ale w czasach, gdy herbata mogła kosztować więcej niż ten delikatny materiał, kręta Starodawna Droga Herbaty i Koni, po chińsku Chamadao 茶马道, stała się ważnym szlakiem handlowym. Choć trasa mogła się różnić, mierzyła prawie 4000 kilometrów, od Yunnanu i Syczuanu w Chinach aż do Lhasy, stolicy Tybetu. Na niej tragarze nosili liście herbaty w wielkich bambusowych wiązkach na plecach, tworząc ludzkie karawany przez jedne z najbardziej skomplikowanych obszarów orograficznych na świecie, przechodząc przez Góry Hengduan, dziesiątki rzek, kaniony, mosty kamienne i linowe, spotykając bandytów i lawiny.
Wyczekiwanym celem, dostrzeżonym prawie pięć miesięcy po wyruszeniu, był Pałac Potala, dawna rezydencja Dalajlamy w Lhasie, gdzie mogli wreszcie odłożyć ciężkie ładunki, które zazwyczaj ważyły około 100 kilogramów na osobę, w zależności od wagi danej osoby. Karawanę tragarzy nazywano bā, i każdy z nich mógł przywieźć maksymalnie dwanaście koni z powrotem. Aby zorganizować wiązki i ułatwić transport, herbata była prasowana w kostki przy użyciu cylindrycznych kamieni ważących ponad 30 kilogramów, które wciąż są używane rzemieślniczo. Często zamówienie herbaty trzeba było dostarczyć także do Indii, wydłużając trudną podróż nawet do roku, przez Himalaje.
Herbata po raz pierwszy dotarła do Tybetu w roku 641, gdy księżniczka Wen Cheng z dynastii Tang poślubiła tybetańskiego króla Songtsena Gampo. W tak zimnym regionie Tybetańczycy rozwinęli zamiłowanie do tego natychmiast gorącego napoju i od tego czasu piją średnio 40 filiżanek dziennie, mieszając go z masłem jaka i odrobiną soli, podawanym z podstawowym pokarmem tsampa, czyli prażoną na ogniu mąką jęczmienną. Niskie temperatury wymuszały przyjmowanie wysoko kalorycznych produktów spożywczych, takich jak nabiał i mięso. Ponieważ nie mieli warzyw, herbata wydawała się magicznym rozwiązaniem oczyszczającym organizm i ułatwiającym trawienie, a także pomagającym się obudzić i spożywana była w świątyniach medytacyjnych. Herbata była tak popularna w Tybecie, że do XIII wieku Chiny transportowały co roku tony herbaty w zamian za 25 000 koni.
Droga herbaty i koni, w dużej mierze nieznana Zachodowi, uważana była za jedną z najniebezpieczniejszych tras na świecie. Dziś pokonują ją ponownie zarówno mieszkańcy – ze względów handlowych – jak i turyści zafascynowani jej historią, z różnymi wariantami trasy, już nie pieszo, lecz na czterech kołach.”
A teraz, tydzień później, w niedzielny poranek, siedzę w samolocie do Yunnanu, aby przygotować jesienną wyprawę Río Wanga, podczas której będziemy podążać drogą herbaty i koni od południowych plantacji herbaty do tybetańskich podnóży, przez szmaragdowo zielone doliny, zawrotne kaniony i tysiącletnie miasta, gdzie czas zatrzymał się wiele wieków temu. Jeszcze nie mogę umieścić swojego zdjęcia pod odpowiednim obrazem z Passion, ale w najbliższych tygodniach to obficie nadrobię.







Add comment