Kawiarnia-łaźnia? Co to w ogóle ma być? Czy podają cappuccino z croissantem przy basenie — a może wręcz w basenie?
Nie róbcie sobie zbyt wielkich nadziei. Tak jak w Wielkim Meczecie-Katedrze w Kordobie wierni obu religii nie oddawali chwały Wiecznemu w tym samym czasie, tak i w Kermanie kompleks Vakil pełnił te dwie funkcje kolejno — każdą przez tak długi okres, że w pełni zasługuje na miano zarówno łaźni, jak i kawiarni.
Szkic bazaru w Kermanie wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Zawiera on sporo błędów w inskrypcjach, które będę mógł poprawić dopiero jutro o tej porze. Najważniejsze jest to, że bazar jest w istocie długim korytarzem: jego bogato zdobione zachodnie wejście znajduje się po stronie zachodniej. Pierwsza część, zaznaczona na niebiesko, powstała w czasach Ganjali Chana (1596–1621), natomiast druga, oznaczona na zielono, pochodzi z około 1860 roku, z okresu Vakil-ol-Molka, królewskiego gubernatora Iszmaila Chana Nuriego.
Rdzeń bazaru w Kermanie ukształtował się prawdopodobnie niedługo po tym, jak Ardaszir (224–242), pierwszy szahan-szah dynastii Sasanidów, założył miasto Kerman — zarówno jako garnizon przeciw wschodnim nomadom, jak i jako miasto handlowe na tym odcinku Jedwabnego Szlaku, łączącym Indie, Chorasan i Fars z Zatoką Omańską. To pierwotne jądro — miejsce spotkań karawan i rozładunku towarów — musiało znajdować się gdzieś w pobliżu dzisiejszego ceremonialnego, kopułowego zachodniego wejścia do bazaru, na placu Arg/Tohid.
Wzdłuż obrzeża safawidzkiej kopuły wejściowej powtarza się motyw słońca flankowanego przez lwy — shir-o-chorshid, symbol Persji — jako emblemat władzy centralnej, która zleciła budowę bazaru. Poniżej mężczyźni i kobiety siedzą i piją herbatę, co stanowi jednoznaczne nawiązanie do społecznej funkcji bazaru.
W kolejnych stuleciach sklepy stopniowo rozrastały się na wschód wzdłuż głównej ulicy. Proces ten został sformalizowany za rządów gubernatora Ganjali Chana (1596–1621), kiedy to już istniejący odcinek ulicy bazarowej przykryto szeregiem niewielkich kopuł. W ten sposób powstał pierwszy bazar w Kermanie.
Jak wiemy z doskonałych studiów nad urbanistyką Iranu autorstwa Mohammada Gharipoura, budowla ta doskonale wpisuje się w szersze tendencje safawidzkie — zwłaszcza za panowania szacha Abbasa I (1588–1629), który dążył do zasilenia skarbu państwa poprzez intensywne wspieranie handlu. W miastach perskich ulice handlowe zaczęto sklepiać w bardzo podobny sposób. To samo miało miejsce w stolicy, Isfahanie, gdzie wokół ulicy bazarowej łączącej nowy plac Szacha ze starą Wielką Meczetą stopniowo ukształtowała się rozległa dzielnica bazarowa z karawanserajami, łaźniami i meczetami.
Idąc za przykładem swego władcy, Ganjali Chan również dołączył do ulicy bazarowej karawanseraj i łaźnię. Zgodnie z safawidzką architekturą publiczną obie budowle są okazałe i emanują władzą oraz bogactwem. Ich wejścia otwierają się pod sklepieniami muqarnas pokrytymi glazurą, niczym w najbardziej eleganckich meczetach, nadając budynkom służącym codziennym potrzebom publicznym — a w rzeczywistości funkcjonującym jako centra lokalnego życia społecznego — wyraźną pieczęć królewskiej i gubernatorskiej władzy.
Sklepienie muqarnas nad wejściem do łaźni Ganjali zdobią motywy zaczerpnięte z ówczesnych popularnych druków — ilustracje opowieści, legend oraz Księgi królów. Ich świecka tematyka niemal zapowiada sceny biesiadne we wnętrzu, których niestety nie udało nam się sfotografować.
Dynastia Safawidów zakończyła się, gdy w 1722 roku Afganowie najechali Persję. Nastąpiło trzydzieści lat chaosu, aż do objęcia tronu przez Karima Khana z plemienia Lur Zand (1751–1779). Karim Khan, być może największy władca w historii Iranu, przyniósł krajowi pokój i rozpoczął wielkie projekty budowlane, zwłaszcza na terenach plemiennych, wybierając Sziraz i Kerman na swoje stolice. Z powodu skromności — nie był królewskiego pochodzenia — nie przyjął tytułu szachanszacha, nazywał się po prostu vakil, gubernator. Dlatego jego najważniejsze dzieła noszą nazwę Vakil: Meczet Vakil w Shiraz, Łaźnie Vakil i Bazaar Vakil.
Styl z okresu Zandów różni się znacznie od stylu Safawidów. Wielkie, efektowne i reprezentacyjne budowle zastąpiono funkcjonalnymi, oszczędnymi, mniejszymi zespołami, zaprojektowanymi z myślą o ruchu. W tym stylu, około pół wieku po okresie Zandów, około 1860 roku gubernator Kermanu, Vakil-ol-Molk Ismaʿil Khan Nuri, wybudował Bazaar Vakil, przedłużając korytarz Bazaru Ganjali, oraz Łaźnie Vakil.
Łaźnie Vakil otwierają się prawie niezauważalnie przez niskie drzwi z bocznego pomieszczenia bazaru. Przechodząc przez drzwi, wchodzimy do przestronnej szatni (sarbineh), która służyła do przebierania się, odpoczynku i spotkań towarzyskich. Tutaj rzeczywiście podawano herbatę, co zapowiada późniejszą funkcję kawiarni. Dlatego wnętrze było bogato zdobione w stylu kadżarskim (1789–1925) z bogatą ornamentyką i wspaniałą kopułą muqarnas, gdyż goście spędzali tu większość czasu. Dwa boczne pomieszczenia pokryte są mniejszymi sklepieniami z cegieł i płytek. Stąd odwiedzający mogli wejść do łaźni (garmkhaneh, „gorący dom”), nad którą znajdowała się prostsza, niemal w stylu art deco, niezdobiona kopuła.
Łaźnie prawdopodobnie zostały zamknięte w latach 60., gdy w całym Iranie stały się powszechne prywatne łazienki — jak wiele innych, na przykład ten opuszczony, który wcześniej pokazywałem, również w Kermanie. Przekształcenie go w tradycyjną kawiarnię wymagało niewielu zmian. Najważniejszym dodatkiem były kilka obrazów, które mogłyby być prawie niezauważalne lub zignorowane: wyglądają jak przeciętne dzieła malarza jarmarcznego, stare kawałki wiszące prawie niezauważalnie w kawiarni.
Ale tak nie było. Jeden — lub więcej — z tych obrazów był niezbędny w każdej tradycyjnej perskiej kawiarni. I nie przeciętny, lecz naiwny. Ogromna różnica. Bo tak właśnie musiało być.
Perskie kawiarnie, oprócz pełnienia funkcji centrów życia społecznego, były także miejscami opowiadania historii. Poeci i śpiewacy regularnie przychodzili, aby oczarować całą kawiarnię bajkami o zwierzętach, niezwykłymi anegdotami, straszliwymi męczeństwami świętych imamów lub śpiewanymi rozdziałami z Szahnameh, dokładnie tak, jak opisuje Orhan Pamuk na końcu Moje imię to Czerwień. Kluczowym narzędziem opowiadania była ilustracja — przedstawienie życia imama lub rozdziału Szahnameh, obejmujące każdy szczegół, na który opowiadający mógł wskazywać podczas występu.
Oprócz starego śpiewaka z Szirazu, pokazanego poniżej, słyszałem to tylko raz w Iranie. Jechałem metrem z centrum Teheranu na północny terminal Tajrish, podróż trwała około godziny. W tym czasie stary niewidomy śpiewak recytował całe Szahnameh z zadziwiającą zręcznością. Tuż przed terminalem przeszedł przez wagony, prosząc o datki. Wszyscy dawali mu bardzo małą zieloną banknot 100 000 rialów, ale ja miałem tylko niebieską 200 000, którą mu dałem. Poczuł ją i zwrócił zieloną: „Tyle właśnie jesteś winien za to.”
Opowieściowo ujęta historia życia Muslima ibn Akila, kuzyna imama Husajna i jego wysłannika do Kufy, autorstwa kawiarniowego malarza Muhammada Modabbera, ok. 1950 r., w Narodowym Muzeum w Teheranie (u góry), oraz stary pieśniarz-opowiadacz z rozwiniętym zwojem przedstawiającym bitwę pod Karbalą (parda) na bazarze w Szirazie (na dole)
Ta kompozycja bitwy pod Karbalą, ukazująca wszystkie szczegóły rytualne, ukształtowała się i stała się kanoniczna w XIX wieku. Widzimy tu wersję z około 1930 roku z Brooklyn Museum; poniżej innego opowiadacza obok podobnego zwoju na ścianie Wielkiego Meczetu w Zawarah, fotografia Samuela Petersona, również z Brooklyn Museum.
Dobry właściciel kawiarni, chcąc mieć pełny lokal, dawał opowiadającemu kilka dirhamów, karmił go, czasem nawet przenocował — i wystawiał jeden lub więcej z tych obrazów, aby opowiadanie przebiegało łatwiej. Obrazy były świadomie naiwne, w stylu jarmarkowym, a publiczność odbierała je jako swoje. Przedstawiane epizody obejmowały bitwę imama Husajna pod Karbalą lub najwspanialsze rozdziały Szahnameh, jak ten w Vakil Café, pokazujący bohatera Rustama oddającego hołd królowi Kaj Kawusowi, zanim pokona Białego Demona nękającego króla i uwolni go od nałożonej ślepoty.
„Obrazy były świadomie naiwne, w stylu jarmarkowym…” Sztuka perska, jak wszędzie, spływała od elit ku niższym klasom. Istnieje jednak wyjątek: sztuka religijna i sztuka kawiarni wyłoniła się od dołu. Persowie tak mocno przyjęli kult Husajna i męczeństwo innych imamów, że wokół tego rozwinęli cały rytualny zestaw — od ceremonii żałobnych Ašura w rocznicę bitwy pod Karbalą, przez głęboko przeżywane nocne śpiewanie historii (rowza-khani), po przedstawienia taziʿye odtwarzające bitwę i męczeństwo w stylu jarmarkowym — z naiwnymi wersjami malowanymi na ścianach meczetów, pardas w kawiarniach i ilustracjami. Elity ustępowały tego miejsca artystom ludowym, sami wykorzystując ich prace przy takich okazjach. Tak więc ta naiwna sztuka ludowa znalazła miejsce w codziennym życiu Irańczyków. Na Zachodzie, wciąż skupionym na wysokiej sztuce perskiej, poświęcono jej stosunkowo mało uwagi. *
Większość tradycyjnych kawiarni w Iranie zniknęła, ale tam, gdzie przetrwały, wiele z tych obrazów ocalało, na przykład w herbaciarni na bazarze w północnej dzielnicy Teheranu Tajrish.
Gatunek, który wyłonił się w okresie Qajarów, przeżył w XX wieku niezwykły renesans. Szachowie Pahlawich, odsuwając duchowieństwo na bok, starali się ożywić przedislamskie perskie tradycje, do których recytacja Szahnameh pasowała idealnie. Brytyjscy okupanci wykorzystali to, rozdając serię pocztówek dla opowiadających historie, przedstawiających Churchilla i Stalina w walce przeciw złemu królowi Hitlerowi w stylu ilustracji Szahnameh z epoki Safawidów. Narratorzy musieli tylko nieznacznie zaktualizować swój repertuar, aby przekazać te historie przekonująco publiczności w kawiarni.
Ostatni starzy malarze parda zmarli w latach 60. XX wieku. Ale tradycja nie zanikła wraz z nimi. Wykształceni młodzi artyści — Hossein Qollar-Aghasi, Mohammed Modaber, Marcos Grigorian — na nowo odkryli ten gatunek i założyli nową naiwną szkołę zwaną malarzami Saqqakhaneh. Saqqakhaneh była publiczną fontanną w bazarach, której ściany były zdobione takimi naiwnymi malowidłami. Etymologicznie nazwa zawiera także saqi, kubkarza, który w poezji sufickiej jest Bogiem wlewającym odurzający napój. Ruch „tylko z czystego źródła” stał się ogromnie popularny, tak bardzo, że nawet niektóre plakaty rewolucyjne z lat 1979–1980 wyrosły z tej tradycji — jak wyjaśnię w późniejszym wpisie, wraz z oddzielnymi postami poświęconymi szkole Saqqakhaneh i perskiemu malarstwu ludowemu.
Rustam zabija Białego Demona. Kafelki szkoły Saqqakhaneh nad bramą pałacu Vakil w Szirazie


















Add comment