Krzyż nagrobny opata Grigora Tuteordiego z Sanahinu, 1184

 Przed wejściem do klasztoru Sanahin w północnej Armenii, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO, stoi ogromny i bogato rzeźbiony chaczkar. Z krzyża wznoszącego się ponad kulą wieczności wyrastają delikatne winne latorośle i liście — symbole życiodajnej mocy Krzyża i wiecznego odrodzenia — wszystko to spowite w misterny ornament przypominający koronkę. Splatające się pasma kuli wieczności tworzą małe granaty, pradawne symbole obfitości i błogosławieństwa. Na większości ormiańskich kamieni krzyżowych kula ta zastępuje czaszkę Adama, zmywając wszelki ślad śmierci poprzez obietnicę odrodzenia i zmartwychwstania daną przez Boga. Gęste roślinne ornamenty ramy przywołują obraz Ogrodu Edenu, szczególnie motywy winorośli i granatów ponad górnym łukiem — bramą do Raju.

Wzdłuż dolnej części krzyża i jego cokołu biegnie ten napis w języku staroormiańskim:

„W roku 633 [=1184] wzniesiono ten święty krzyż ku pamięci ojca Grigora, syna Tute (Tuteordiego), który był przełożonym tego świętego klasztoru. O Chryste, pamiętaj o nim przy swoim przyjściu.”

Imię mistrza rzeźbiarza — Mkhitara Kazmogha — widnieje na górnym gzymsie chaczkaru. Był jednym z najwybitniejszych kamieniarzy swojej epoki i pionierem techniki wielowarstwowych chaczkarów, która zapoczątkowała złoty wiek średniowiecznej ormiańskiej sztuki kamieniarskiej: epokę „koronkowych chaczkarów”, znanych również jako kamienie rzeźbione „igłową” techniką (aseghnagorts). Mkhitar rzeźbił głęboko w powierzchni kamienia, tworząc kilka warstw, z których każda pokryta była własnym ornamentem, dzięki czemu gra światła i cienia sprawia, że kamień wydaje się niemal żywy i niezwykle trójwymiarowy. Pracował ze świeżo wydobytym tufem wulkanicznym, jeszcze wystarczająco miękkim do łatwej obróbki, używając niezwykle cienkich dłut; przed rozpoczęciem pracy rysował na kamieniu skomplikowaną siatkę geometryczną, według której prowadzone były wszystkie motywy. Nie był jedynie rzemieślnikiem, lecz także teologicznie wykształconym artystą, który poprzez złożone formy geometryczne próbował wyrazić w kamieniu boski porządek kosmosu i doskonałość stworzenia.

Wszystko wskazuje na to, że Mkhitar Kazmogh prowadził również szkołę kamieniarską w Sanahinie, a jego uczniowie rozpowszechnili jego styl daleko poza murami klasztoru. Dwaj jego najwybitniejsi następcy — Poghos w Goshavanku i Momik w Noravanku — rozwinęli jego dziedzictwo w dwóch genialnych i bardzo różnych kierunkach; o ich chaczkarach również napiszę wkrótce.

Grigor Tuteordi był w drugiej połowie XII wieku bardzo szanowanym opatem i mecenasem Sanahinu. Był to złoty wiek północnej Armenii, gdy kurdyjsko-ormiańscy wodzowie gruzińskiej królowej Tamary, Zakarianowie, wyzwolili ten region spod panowania Seldżuków i obdarzyli jego klasztory hojnymi darowiznami.

Wspólnie z księciem Kurdem z rodu Artsruni opat Grigor zlecił budowę gavit (narteksu) kościoła Świętego Zbawiciela w klasztorze Sanahin, ukończonego w 1181 roku przez architekta Zhamhayra. Inskrypcja na ścianie gavitu głosi z dumą:

„Ja, książę i amir Kurd, syn Vahrama, oraz moja żona Horisah… wraz z ojcem Grigorem, przełożonym tego świętego klasztoru, w porozumieniu z braćmi zbudowaliśmy ten zhamatun [gavit] dla świętego kościoła z naszych własnych środków, na pamiątkę naszych dusz…”

Książę Kurd nazywa siebie „amirem”, tytułem gruzińskim. W rzeczywistości był amirapatem Tbilisi — czyli faktycznie jego gubernatorem lub burmistrzem — i podobnie jak wielu innych ormiańskich arystokratów tamtej epoki był głęboko włączony w gruzińską elitę władzy. Jego ojciec Vahram, pan pobliskich Haghpat i Mahkanaberd, służył pod rządami Zakarian jako wysoki dowódca wojskowy (amirspasalar) na gruzińskim dworze królewskim. Jego brat Barseg, słynny opat sąsiedniego klasztoru Haghpat, został nawet mianowany przez królową Tamarę arcybiskupem Kartli.

Była to fascynująca sytuacja: Gruzini byli chrześcijanami prawosławnymi, podczas gdy Ormianie należeli do Kościoła ormiańskiego monofizyckiego/miafizyckiego — czyli gregoriańskiego — który odrzucał postanowienia soboru chalcedońskiego z 451 roku. Jednak w tym okresie granice między tymi wyznaniami wydają się zaskakująco płynne. W wielu ormiańskich rodzinach arystokratycznych — począwszy od samych generałów Tamary, Zakarianów — jeden brat stawał się prawosławny, a drugi pozostawał gregoriański; inni żyli jako prawosławni na dworze gruzińskim i jako gregoriańscy Ormianie w domu, i nikt nie widział w tym sprzeczności.

Jednocześnie Grigor Tuteordi należał do kręgu tzw. „Ojców Wschodnich” Kościoła ormiańskiego, którzy zaciekle bronili jego niezależności wobec Kościoła gruzińskiego. Gdy ormiański katolikos Nerses Shnorhali rozpoczął negocjacje z Kościołami gruzińskim i bizantyjskim w sprawie ewentualnej unii, Grigor stał się jednym z najgłośniejszych jej przeciwników. W licznych listach próbował odwieść katolikosa od tego projektu. A to, że jego sprzeciw wynikał mniej z teologii, a bardziej z obawy o utratę ormiańskiej niezależności pod presją bizantyjskiej i gruzińskiej asymilacji, pokazuje znamienny fakt: zaproponował on, aby Kościół ormiański zwrócił się zamiast tego ku Rosyjskiemu Kościołowi prawosławnemu — po raz pierwszy w historii Armenii.

Kiedy Grigor Tuteordi zmarł, mnisi i lokalna ormiańska szlachta opłakiwali nie tylko opata, lecz człowieka, który ich zdaniem ocalił Kościół ormiański przed wchłonięciem przez świat gruziński. To również tłumaczy, dlaczego wzniesiono mu tak wyjątkowo wspaniały chaczkhar.

Ormiański święty biskup (Grigor Tatevaci). Komentarz do Psalmów, Kaffa, 1449

Rodzi to interesujące pytanie: jeśli Grigor Tuteordi był tak nieprzejednanym obrońcą doktryny, jak mógł spokojnie tolerować fakt, że otaczający go ormiańscy arystokraci i biskupi przechodzili między gruzińskim prawosławiem a Kościołem ormiańskim?

Ponieważ w kwestiach teologicznych był bezkompromisowy, ale politycznie i strategicznie — genialnym pragmatykiem. W swoich pismach bronił niezależności Kościoła ormiańskiego z absolutną surowością, lecz w praktyce doskonale rozumiał, że przetrwanie, ochrona i stabilność ekonomiczna Sanahinu zależą całkowicie od przychylności ormiańskiej elity związanej z dworem gruzińskim i światem chalcedońskim. Wiedział, że książę Kurd finansował gavit klasztoru z majątku zdobytego jako amir Tbilisi. I że brat księcia Kurda, opat Barseg — już jako gruziński arcybiskup — był najsilniejszym możliwym sojusznikiem i protektorem klasztoru na dworze królewskim Gruzji.

Walka Grigora Tuteordi nie była skierowana przeciw pojedynczym wiernym chalcedońskim — a tym bardziej przeciw jego własnym mecenasom — lecz przeciwko oficjalnej unii kościelnej i instytucjonalnemu wchłonięciu. To, że członkowie rodów książęcych zmieniali obrządek z powodów politycznych, uważał po prostu za nieuniknioną, choć drugorzędną grę polityki świeckiej.

I rodzi to kolejne fascynujące pytanie: jaka dokładnie była relacja między książętami–mecenasami a klasztorami — oraz opatami, którzy nimi kierowali?

We wszystkich przypadkach była to ścisła sojusz polityczny, ekonomiczny i dynastyczny oparty na wzajemnych korzyściach.

• Klasztory pełniły funkcję nieformalnych ośrodków władzy rodów książęcych.

• Książęta nadawali klasztorom ziemie i całe wsie chłopskie ze swoich rodowych dóbr. Jednocześnie opaci bardzo często wywodzili się z młodszych synów tych samych rodów książęcych, co zapewniało, że kontrola nad majątkami, wsiami i wpływami politycznymi pozostawała faktycznie w obrębie dynastii.

• Mecenasi dodawali do kościołów klasztornych gavity jako rodzinne panteony i wyłączne komory grobowe. Ponieważ płyty nagrobne pokrywały posadzki, a mnisi i wierni dosłownie po nich chodzili, pochówek tam symbolizował jednocześnie prestiż i pokorę.

• Poprzez monumentalne inskrypcje, rękopisy i kazania klasztory nadawały rodzinom fundatorskim legitymizację kulturową i religijną.

• Wreszcie, przekazując część swoich ziem i majątku klasztorom, rody szlacheckie faktycznie wyłączały te dobra z systemu podatkowego. Stało się to szczególnie istotne podczas podboju mongolskiego, gdy najeźdźcy potwierdzali zwolnienia podatkowe większości klasztorów, podczas gdy dobra świeckie były silnie opodatkowane.

Relacja między książętami a klasztorami była więc doskonale funkcjonującą feudalną symbiozą: książę zapewniał ochronę wojskową, pieniądze, ziemię oraz zamówienia artystyczne i architektoniczne, podczas gdy klasztor w zamian oferował legitymizację religijną, przywileje podatkowe, prestiż kulturowy oraz wieczną pamięć o rodzinie w zaświatach.

Ivane i Zakare Zakarian przedstawieni jako fundatorzy na absydzie klasztoru Harichavank, 1201

Zakarianowie na przykład utrzymywali swoje centrum administracyjne dalej na północy, w Akhtali, gdzie wznieśli także zachowany do dziś kościół prawosławny, ale jednocześnie dbali o wspieranie klasztorów swoich ormiańskich wiernych gregoriańskich. Sanahin otrzymał od nich ziemie we wsiach Kasag, Gari i Lori. Ponieważ klasztory w dużym stopniu zależały od dochodów pieniężnych, przekazywali im także źródła dochodu — młyny, tłocznie oliwy, targi i sklepy. Także winnice, co było szczególnie ważne, ponieważ na wysokości Sanahinu winogrona nie dojrzewają wystarczająco, by zapewnić wino potrzebne do liturgii i trapezy. A z wypraw wojennych regularnie ofiarowywali klasztorowi kamienie szlachetne, skarby ze złota i srebra oraz relikwie zdobyte jako łup wojenny.

Jeden z napisów księcia Ivane Zakariana — brata, który przeszedł na prawosławie, ale pozostał protektorem Kościoła ormiańskiego — zachował się w Sanahinie:

„…kupiłem dla świętego klasztoru wielką tłocznię oliwy przy wsi X wraz z ogrodem i wszystkimi jej dochodami. W zamian święci ojcowie zgodzili się odprawiać pięć mszy rocznie za moją duszę i trzy za duszę mojej żony, dopóki słońce wędruje po niebie.”

Czterokolumnowy, kopułowy gavit, ufundowany przez księcia Kurda i opata Grigora, pozostaje do dziś najpiękniej rzeźbioną salą Sanahinu.

Gawit — przedsionek klasztoru — był najbardziej „świecką” przestrzenią w ormiańskim kompleksie monastycznym. Częściowo pełnił funkcję sali zebrań mnichów, podobnej do zachodniej kapitularzowej, ale gromadziła się tu również lokalna społeczność na zgromadzenia, rozprawy sądowe i umowy handlowe. W niektórych momentach liturgii tylko duchowni mogli wchodzić do kościoła, podczas gdy wierni pozostawali w gawicie. Głównym jednak powodem, dla którego szlacheccy fundatorzy finansowali te budowle, było coś prostszego: to tutaj oni i ich rodziny mieli zostać pochowani.

Wśród płyt nagrobnych całkowicie pokrywających posadzkę gawitu znajduje się kilka wyjątkowych nagrobków figuralnych. Większość z nich jedynie zarysowuje postać ludzką, inne są jednak w pełni opracowane rzeźbiarsko. Obok Artsrunich chowano tu także członków rodu Zakarianów, ponieważ Sanahin pełnił funkcję siedziby biskupiej prowincji, a także Arghutyanów, którzy wywodzili swój ród od Zakarianów i od końca XIV wieku zostali patronami klasztoru. Spoczywają tu również opaci i przełożeni klasztoru.

Klasztor Sanahin na Liście światowego dziedzictwa UNESCO

Add comment