Krzyż ochronny Ter Hovhannesa, 1258

Sztuka średniowiecznej Armenii jest sztuką ukrytą. Nie ma monumentalnych rzeźb, bardzo niewiele fresków — a te powstały głównie pod obcymi, prawosławnymi lub zachodnimi wpływami — oraz nie ma ikon ani obrazów tablicowych. Sztuka ormiańska rozkwitła w dwóch gatunkach, oba są jednak krypticzne i trudne do dostępu. Miniatury rękopisów, których barwne sceny o niezwykłej ikonografii zamknięte są w kodeksach przechowywanych w odległych bibliotekach. Oraz chaczkarów stojących wokół każdego kościoła, które na pierwszy rzut oka wydają się takie same: krzyż wyrzeźbiony w pionowej prostokątnej płycie kamiennej, otoczony roślinną ornamentyką.

Ale tylko pozornie. Subtelne różnice stylistyczne i ikonograficzne między chaczkarami opowiadają rozległe i złożone historie o szkołach artystycznych, teologicznych, liturgicznych i regionalnych, o mecenasach, intencjach, punktach zwrotnych historii oraz wspólnotach, które je wznosiły i traktowały jako swoich transcendentnych orędowników. Obrazy rękopisów również wylewają się z kodeksów i pojawiają się na rzeźbach, razem świadcząc o wizualnym i wyobrażeniowym świecie, który jest jednocześnie obcy i dziwnie znajomy. Do tego stopnia, że historię średniowiecznej Armenii można by niemal opowiedzieć wyłącznie poprzez chaczkar i inne rzeźby oraz miniatury rękopiśmienne, mimo ogromnych zniszczeń, jakie dotknęły je w tragediach, które spadły na naród ormiański.

To właśnie próbuję zrobić w tej serii, analizując poszczególne chaczkary, nagrobki i miniatury. Poszczególne wpisy budują się na sobie nawzajem, często odwołując się do wcześniej omówionych informacji. Ich stale rosnący spis treści pojawia się w sekcji „Historia Armenii zapisana w obrazach” w zbiorczym wpisie o Kaukazie, w porządku chronologicznym.

 Gdy droga prowadząca do klasztoru Odzun wspina się z kanionu rzeki Debed na płaskowyż, przy drodze stoi masywny, lekko pochylony chaczkar, zwrócony plecami do kanionu, a frontem do drogi.

Takie przydrożne chaczkary stojące na skalnych urwiskach miejscowi nazywają krzyżami „przewodnimi” lub „ochronnymi”. Według legendy kamienie te emitują nocą niemal niewidzialne duchowe światło, które chroni podróżnych przed spadnięciem w przepaść oraz przed atakami bandytów.

Podstawa krzyża to masywny blok kamienny z wielowierszową inskrypcją w klasycznym języku ormiańskim (grabar), wykutą w stylu erkatagir („żelazne pismo”), majuskułowym piśmie wczesnych zabytków ormiańskich. Czytelna część brzmi następująco:

ԹՎ[ԻՆ] ՉԷ (1258). ԿԱՆԳՆԵՑԱՒ ԽԱՉՍ ԲԱՐԵԽԱՒՍ ՏԷՐ ՅՈՎՀԱՆՆԻՍԻՆ – „W roku 707 [ery ormiańskiej = 1258] ten krzyż został wzniesiony jako orędownik Ter Hovhannisa.”

Słowo բարեխոս barekhos oznacza dosłownie „orędownika” lub „wstawiennika”. W myśli ormiańskiej poświęcony chaczkhar nie jest jedynie pomnikiem, lecz rodzajem duchowej bramy, która nieustannie modli się przed Bogiem o przebaczenie i zbawienie fundatora.

Wykonanie tak bogato zdobionego krzyża monumentalnego było bardzo kosztowne. Ter Hovhannes (ojciec Jan) prawdopodobnie nie był zwykłym wiejskim kapłanem, lecz zamożnym i wpływowym hierarchą kościelnym — być może opatem lub duchownym pochodzenia szlacheckiego — ściśle związanym z rodem książęcym Zakarianów, którzy kontrolowali region Lori i pełnili funkcję głównych dowódców królowej gruzińskiej Tamary.

Rok 1258 należy już do epoki podbojów mongolskich w Armenii. Kraj nie stawiał oporu Mongołom, lecz stał się ich wasalem, płacąc daninę i dostarczając oddziały pomocnicze. W zamian Mongołowie zapewniali ochronę i ulgi podatkowe niektórym ważnym klasztorom. Fundator Ter Hovhannes był prawdopodobnie wysoko postawionym duchownym, który w tym okresie nadal był w stanie utrzymać ekonomiczną siłę swojego klasztoru. Fakt, że inskrypcja wymienia jego imię, a nie książąt, pokazuje, że w tym czasie duchowieństwo stało się główną siłą utrzymującą lokalną autonomię.

Krzyż stoi przy drodze prowadzącej do bazyliki w Odzun. W tym okresie Odzun było jednym z najważniejszych ośrodków intelektualnych i edukacyjnych Armenii, a w czasie najazdów arabskich w VII wieku służyło nawet jako schronienie dla głowy Kościoła ormiańskiego. Ter Hovhannes jednak prawdopodobnie nie posługiwał tam, lecz w   klasztorze Horomayr, położonym w dramatycznym miejscu wśród skał nieco dalej, który w tych dekadach był rozbudowywany przez książąt Zakarianów (główny kościół św. Marka konsekrowano w 1187 roku). Był to złoty wiek klasztoru, kiedy wspólnota mnichów aktywnie wznosiła pomniki i chaczkary na płaskowyżu. A podczas gdy w Odzun używano różowego tufu, w Horomayr stosowano ten sam szaro-czarny porowaty bazalt, z którego wyrzeźbiono chaczkhar Ter Hovhannisa.

Według teologii ormiańskiej krzyż staje się „żywy”, czyli pośrednikiem i nośnikiem łaski, jedynie poprzez kościelny rytuał konsekracji. W XIII wieku, kiedy Ter Hovhannes wzniósł ten krzyż, ceremonia składała się z następujących etapów:

• W obecności kapłanów i wiernych kamień obmywano wodą i winem. Wino symbolizowało przelaną krew Chrystusa; dlatego w wielu inskrypcjach khaczkar określany jest jako „obmyty świętą krwią”.
• Duchowieństwo śpiewało fragmenty biblijne i hymny wychwalające moc Krzyża oraz jego ochronę przed złem.
• „Namaszczenie anielskie” (ocum): kulminacją rytuału było namaszczenie świętym olejem. Biskup lub główny kapłan namaszczał cztery końce krzyża oraz centralną rozetę (koło wieczności) olejem konsekrowanym. Ten akt wynosił khaczkar do rangi ołtarza, czyniąc z niego święte miejsce, przed którym można się modlić i zapalać świece.
• Matagh (rytualna uczta wspólnotowa): po konsekracji fundator podejmował zgromadzonych, dziękując za monument i modląc się wspólnie o odpuszczenie grzechów ofiarodawcy.

U stóp khaczkarów często znajdują się pozostałości ofiar z kogutów: związane nogi, pióra, czasem nawet głowa zwierzęcia. Takie rytualne ofiary (Matagh) składane są jako akty dziękczynienia: za uzdrowienie z choroby lub wypadku, za szczęśliwy powrót powołanego do wojska albo w pamięci zmarłych. Kogut jest trzykrotnie lub siedmiokrotnie obnoszony wokół khaczkaru lub kościoła, następnie karmiony poświęconą solą (sama nazwa rytuału oznacza „ofiarę solną”), po czym zostaje zabity, a jego krwią kreśli się krzyż na czołach obecnych. Pozostałości pozostawia się ziemi, natomiast mięso zabiera się do przygotowania potraw. Może być przyrządzane wyłącznie z solą — składnikiem poświęconym — i oprócz gospodarzy musi zostać podzielone także między siedem ubogich rodzin, sąsiadów lub pielgrzymów. Całość musi zostać spożyta przed zachodem słońca tego samego dnia.

Wierni przynoszą do krzyża święte obrazy i przedmioty, a na nim zapalają świece jak przed ołtarzem. Z ostatniej ofiary z koguta pozostało dziś tylko kilka piór.

Na wsi zwyczaj Matagh wciąż jest żywy, choć mieszkańcy miast i przedstawiciele diaspory powracający do ojczyzny często odnoszą się do niego z pewnym zakłopotaniem. Wolą kupić mięso w supermarkecie i zorganizować z niego wspólną ucztę.

Jedynym przedstawieniem figuralnym na khaczkarze Ter Hovhannesa jest ludzka głowa u podstawy krzyża. Jest to czaszka Adama, nad którą na Golgocie — Górze Czaszek — wzniesiono krzyż Chrystusa, a jego krew odkupiła ludzkość z grzechu Adama. W ten sam sposób wierni namaszczają tutaj czoła krwią złożonego w ofierze koguta, aby chroniła ich przed nieszczęściem.

Khachkar zimą

Add comment