Nie sądzę, aby było wiele osób, które nie znałyby nieoficjalnego hymnu narodu czechosłowackiego w wykonaniu ich uwielbianej gwiazdy, Ivana Mládka, który sam określił tę piosenkę w ten sposób. Dla nich właśnie zamieszczam ją tutaj także w formie nagrania wideo, transkrypcji i tłumaczenia.
|
Jedu takhle tábořit Škodou 100 na Oravu
[refrén 1]
Projížděl jsem dědinou cestou na Vizovice
[refrén 1]
Říkám: "Dej mi předsedo letadlo a prášek
[refrén 2] |
Jadę na biwak Škodą 100 do Orawy
[refren 1]
Przejeżdżałem przez wieś w drodze do Vizovic.
[refren 1]
Powiedziałem: „Daj mi, towarzyszu przewodniczący, samolot i proszek,
[refren 2] |
Piosenka jest bardzo czechosłowacka w tym sensie, że dla mieszkańców Pragi odległa Morawia, a nawet Słowacja – z przygranicznym miasteczkiem Vizovice, siedzibą wytwórni śliwowicy Rudolfa Jelínka – kryje już w sobie możliwość takich egzotycznych przygód. W czeskim tekście mieszają się słowa z dialektów morawskich i słowackich, a nawet węgiersko-romskich – jak lóvé („pieniądze”) – co podkreśla wrażenie, że historia rozgrywa się gdzieś na obrzeżach znanego świata.
Ivan Mládek opowiadał tę historię w kilku wywiadach: jesienią 1977 roku występowali w Zlínie – ówczesnym Gottwaldowie. Po koncercie w hotelu Moskwa podszedł do nich miejscowy muzyk i żartowniś Zdeněk Navrátil, znany pod pseudonimem Kňučík („Zrzęda”), i zaproponował zakład:
„Jeśli napiszesz piosenkę o Jožinie z bagien, dostaniesz gąsior śliwowicy.”
Mládek przyjął zakład.
Pierwotnie Jožin był miejscowym ekshibicjonistą, który straszył pracownice lokalnej fabryki obuwia. To Mládek przekształcił jego postać w prowincjonalnego smoka z bagien, którego socjalistyczny praski święty Jerzy pokonuje nie za pomocą świętej włóczni, lecz przy użyciu samolotu rolniczego.
Mládek opowiadał później, że rzeczywiście otrzymał gąsior wizovickiej śliwowicy. Co więcej, kiedy piosenka w latach 2000. stała się memem w całej Europie Środkowo-Wschodniej, sam zaniósł Kňučíkowi gąsior. A kiedy Metallica wykonała ten utwór podczas praskiego koncertu w kwietniu 2018 roku, Mládek szczególnie pochwalił ich czeską wymowę.
Być może nie jest przypadkiem, że pięknie ilustrowana książka dla dzieci zatytułowana Zew bagna, nawiązująca do tytułu piosenki, jest dostępna w Czeskim Krumlowie nie po czesku (Volání bažin), lecz po słowacku (Volanie močiara).
„Czy musimy przypominać tych, których kochamy?”
Ta historia ma zupełnie inny ton niż zarówno piosenka Mládka, jak i niedawno usłyszany estoński utwór Zew bagna. Tutaj chodzi o małego Jožina – w książce Borisa – którego bezdzietni rodzice znajdują na skraju bagna z skrzelami i łuskami, a następnie wychowują z wielką miłością jak własne dziecko. Kiedy jednak wzywa go bagno, wraca tam, aby odnaleźć swoje korzenie. W końcu uświadamia sobie, że dom nie jest tam, gdzie żyją istoty podobne do niego, lecz tam, gdzie jest kochany i gdzie sam może odwzajemniać miłość.
„Kiedy jego rodzice go znaleźli, nie mieli dzieci. Byli bardzo nieszczęśliwi, ponieważ lekarze powiedzieli im, że nie będą mogli mieć własnego dziecka. Dlatego kiedy pewnego dnia zobaczyli małe dziecko w pobliżu bagna, poczuli, że otrzymali dar z nieba. Nawet nie zauważyli, że chłopiec ma skrzela jak ryby [dokładniej jak aksolotl], i nie wiedzieli, czy ktoś go porzucił, czy też zgubił swoich rodziców. Wszystko to nie miało znaczenia. To oni go znaleźli i dali mu imię Boris.”
„Boris rósł i rósł. Nie miało znaczenia, że jego oczy były znacznie większe niż oczy innych dzieci. Bawił się, jadł i śmiał jak wszyscy inni. Nauczył się jeździć na rowerze i wspinać się na drzewa, tak jak jego przyjaciele. Zaczął chodzić do szkoły i uczyć się rzeczy pożytecznych, a także mniej pożytecznych.”
„Mijał czas. Możemy powiedzieć, że były to szczęśliwe lata, a przynajmniej nie były nieszczęśliwe.”
„Pewnego dnia wydarzyło się coś niezwykłego. Zerwał się wiatr, a prąd powietrza przyniósł ze sobą dziwny zapach bagna. Można by pomyśleć, że chłopiec już zapomniał ten zapach i że był on dla niego nieznany. Ale nie! Był to znajomy zapach, głęboko ukryty na dnie jego wspomnień. Pochodził z czasów, kiedy był jeszcze mały. Zapach bagna – przypomniał sobie.
Boris zaczął się zastanawiać, co by się stało, gdyby wtedy pozostał na bagnie.
– Mamo, dlaczego zabraliście mnie do siebie?
– Bo cię kochaliśmy.
– Ale dlaczego nie zostawiliście mnie tam, gdzie byłem?
– Bo było niebezpiecznie, mógłbyś umrzeć – odpowiedział jego ojciec.”
„W głowie małego chłopca kłębiło się wiele pytań. Był szczęśliwy i wdzięczny za to, co miał. Ale te myśli nie dawały mu spokoju. Nie mógł spać; w środku nocy budził się z poczuciem, że nie może oddychać. Chciało mu się pić. Zawsze bardzo odczuwał pragnienie.”
„Pewnego ranka Boris opuścił dom i wyruszył w drogę. Szedł i szedł, aż w końcu poczuł, że ma mokre stopy. Zrozumiał, że dotarł do bagna. Zaprowadził go tam znajomy zapach.”
„Boris był przekonany, że aż do tej chwili żył cudzym życiem. Życiem, które do niego nie należało. Był w nim obcy. Przecież jego światem było bagno. Zapach, którym oddychał, był cudownym zapachem bagna. Musiał żyć wśród tych, którzy mieli takie same skrzela jak on.
Boris nawet nie przypuszczał, że może istnieć ktoś podobny do niego. Odkrył, że na bagnie żyje wielu takich jak on: ze skrzelami i wielkimi oczami. Piękne było odkrycie, że podobają im się te same rzeczy! Słodka była radość, kiedy śmiali się razem – takim śmiechem, jakiego Boris nigdy wcześniej nie znał. Tak, odnalazł swoją prawdziwą rodzinę.”
„Jego rodzice jednak o nim nie zapomnieli. Często chodzili na bagno i zostawiali dla niego wiadomości zawieszone na drzewach.
Ale nie było tam napisane:
Prosimy, wróć do domu.
Wiadomości brzmiały:
Jeśli jesteś szczęśliwy tam, gdzie jesteś, my również jesteśmy szczęśliwi.”
„Czy ci, którzy są do nas podobni, rzeczywiście są tacy jak my? Trudno powiedzieć.
Minęło kilka dni i Boris zaczął dostrzegać różnice między sobą a tymi, którzy jeszcze niedawno wydawali mu się zupełnie podobni do niego. Nie jedli tych samych rzeczy, mówili innymi słowami. Nawet ich śmiech był jakiś inny.
Nagle poczuł, że brakuje mu zapachu domu. Ale nie był to zapach przygotowanego jedzenia. Poczuł tęsknotę za domem. Tęsknota za domem miała piękny zapach i przypominała mu szczęśliwe chwile.”
„Boris opuścił również swoją nową rodzinę.
Pomyślał: „Jestem inny, może powinienem żyć sam. Dlatego urodziłem się bez rodziny, dlatego nie mam własnej rodziny”. Zatopiony w tych rozmyślaniach zanurzył się w wodach bagna i powoli szedł po jego dnie, aż w końcu całkowicie zniknął z pola widzenia.”
„Na dnie bagna Boris dostrzegł mnóstwo butelek. Wydawało się, że są puste, ale tak nie było. W każdej butelce ukryty był cienki zwitek papieru. Na każdej kartce było napisane:
Jeśli jesteś szczęśliwy tam, gdzie jesteś, my również jesteśmy szczęśliwi.”
„Czy musimy być podobni do tych, których kochamy? To pytanie nie dawało Borisowi spokoju. Brzęczało w jego głowie jak bezczelna mucha.
Jego rodzice go kochali, choć sami nie mieli skrzeli; nie miało dla nich znaczenia, czy jest do nich podobny, czy nie.
Być może łatwiej jest kochać tych, którzy chcą, abyśmy ich kochali.
Kiedy Boris tak rozmyślał, dotarł do brzegu bagna. Nagle zatrzymał się i po raz ostatni wciągnął w płuca ostry zapach bagna.
Potem ruszył w stronę miasta.”
Jednym z najważniejszych motywów ilustracji surrealistycznych lub magicznego realizmu jest wiadomość w butelce, ze światem zamkniętym w jej wnętrzu. Chociaż ilustrator nie jest Czechem, lecz Włochem, motyw ten jest jednak bardzo bliski tej poczcie butelkowej, którą wcześniej widzieliśmy w ilustracjach Pavla Čecha do tomu Słone morze. Oba dzieła ukazują to samo podstawowe doświadczenie: pieczołowicie strzeżony, a jednocześnie odczuwany jako zamknięty mikrokosmos, z tymi samymi kodami środkowoeuropejskiej melancholii i z tym samym dziedzictwem czeskiego surrealizmu — Jana Švankmajera i Jiříego Trnki — które reprezentuje również Marco Somà. Świat zamknięty w butelce jest uniwersalnym pomnikiem sprzecznych, a jednak głęboko znajomych uczuć tęsknoty za innym miejscem i tęsknoty za domem, miłości i samotności — a w tym języku artystycznym kultura czeska należy historycznie do najbardziej ekspresyjnych na świecie.





Add comment